Prasówka

Czytasz archiwalną wersję tematu "Prasówka" z forum forum.debacom.pl/



Strona 1 z 31, 2, 3


btn - 2007-11-27, 07:54
Chyba wiadomo o co chodzi?

Wklejamy tutaj najciekawsze/najważniejsze/najgorsze/najnudniejsze/naj i och ach wycinki/artykuły znalezione w portalach, na stronach, blogach (lub czasopismach)

Ponieważ linki na portalach mają określoną "datę ważności", to lepiej będzie jak wklei się treść owej informacji bądź też jej cytat, po przeczytaniu którego każdy będzie wiedział o co chodzi. Oczywiście można komentować byle nie rozwodzić się zbyt daleko od tematu.

http://wiadomosci.gazeta....69,4709229.html
d soboty do poniedziałkowego przedpołudnia 79-letnia kobieta przesiedziała w maluchu, zostawionym na poboczu ul. Legionów. Czekała na syna, który... poszedł po benzynę.
Policję zaalarmował w poniedziałek, ok. godz. 10, anonimowy kierowca. Pierwszy raz przejeżdżał obok fiata, stojącego "z kimś w środku" na poboczu trasy szybkiego ruchu, w sobotni wieczór. Gdy w poniedziałkowe przedpołudnie ujrzał ten sam widok, zadzwonił na policję.

- Funkcjonariusze ustalili, że 79-letnia kobieta, mieszkanka województwa łódzkiego, w sobotni wieczór przyjechała z 42-letnim synem do Częstochowy. Ok. godz. 22 syn zostawił matkę w zaparkowanym na poboczy ulicy aucie - relacjonuje nadkomisarz Joanna Lazar, rzecznik częstochowskiej policji. Starsza pani mówiła policjantom, że syn poszedł po benzynę, a ona na niego czeka.

Nieco zziębniętą kobietę przebadał lekarz pogotowia ratunkowego. Stwierdził, iż nic jej nie dolega. Częstochowska policja dotarła do rodziny 79-latki. Z Częstochowy do domu pod Działoszynem zabrała ją siostra.

Tam też, jak gdyby nigdy nic, wrócił syn 79-letniej kobiety. - Wyjaśniane są wszystkie okoliczności tej sprawy, a także ustalane jest, czy na skutek tego zachowania, nie doszło do narażenia kobiety na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia - mówi nadkomisarz Lazar.




Damian - 2007-11-28, 18:04
9-letnia Brazylijka urodziła dziecko

W północno-zachodniej Brazylii dziewięcioletnia dziewczynka z plemienia Apurina urodziła w tym tygodniu córkę - poinformowali lekarze. Trwa policyjne śledztwo mające ustalić, czy dziewczynka padła ofiarą gwałtu.

Dziecko, ważące ponad 2 kg, przyszło na świat w drodze cesarskiego cięcia w środę w szpitalu w Manaus, stolicy stanu Amazonas. Jak poinformowano, matka i dziecko czują się dobrze, ale pozostaną pod obserwacją, a dziewczynka otrzyma pomoc psychologa.

Dziewczynka trafiła do szpitala trzy miesiące temu z wysoką gorączką. Lekarze stwierdzili u niej malarię, zapalenie płuc, anemię i zapalenie uszu. Ta ostatnia infekcja sprawiła, że lekarze początkowo podejrzewali, że pacjentka jest głuchoniema, choć, jak się później okazało, rozumie po portugalsku i potrafi się porozumieć w tym języku.

Według rzeczniczki fundacji zajmującej się opieką zdrowotną brazylijskich Indian Luizy Mello, bardzo wczesne ciąże - w wieku 11, 12 czy 13 lat - nie są tam odosobnione, ale nigdy wcześniej nie spotkała się z takim przypadkiem.

Policja poprosiła o pomoc antropologów, badających obyczaje Apurina.

Apurina żyją w ok. 20 osadach rozproszonych wzdłuż rzeki Purus, prawego dopływu Amazonki, w zachodniej części brazylijskiej Amazonii. (mam)

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/wid,8384986,wiadomosc.html



Rodriquez - 2007-11-28, 20:00
łoohoho teraz to dopiero odczuwam to ze jestem fest stary 19lat i bezdzietny:PP


btn - 2007-11-29, 18:15
http://wiadomosci.onet.pl/1649611,11,item.html
2 lata chował się przed policją pod podłogą
Na Podkarpaciu policja znalazła mężczyznę poszukiwanego od dwóch lat listami gończymi. Poszukiwany ukrywał się w skrytce pod podłogą kuchni. Policja szukała 32-letniego Andrzeja P. na wniosek Prokuratury w Krośnie i Sądu w Sanoku.
Prokuratura chciała zatrzymać mężczyznę podejrzewając go o kradzież samochodu, przywłaszczenie telefonu i groźby karalne, a Sąd Rejonowy w Sanoku w związku z wyrokiem skazującym go na karę 3 lat i 4 miesięcy więzienia za kilka przestępstw kryminalnych.

Rodzina mężczyzny zapewniała że wyjechał on za granicę. Wczoraj policja otrzymała informację że poszukiwany z całą pewnością przebywa w domu. Budynek został otoczony przez funkcjonariuszy z Dukli, Chorkówki i Krosna. Aby wejść do środka musieli oni wymontować drzwi, zabarykadowane przez domowników meblościanką. Podczas drobiazgowego przeszukania znaleziono przemyślaną skrytkę, wykonaną przez Andrzeja P. pod podłogą kuchni. Wejście do niej znajdowało się pod jedną z płytek - zamaskowane dodatkowo przez leżącą na podłodze wykładzinę, na której stała sofa. Andrzej P. przebywa w policyjnym areszcie. Policjanci sprawdzają, czy w okresie kiedy się ukrywał popełnił inne przestępstwa.




mati - 2007-11-29, 20:41
http://wiadomosci.onet.pl/1649838,11,item.html
Pijany kierowca ukrył się przed policją w rzece
Tylko około 7 minut wytrzymał w lodowatej wodzie pijany 31-letni kierowca, który ukrył się w rzece przed ścigającymi go w czwartek nad ranem policjantami. Wyziębiony mężczyzna trafił do szpitala.
Pijany 31-latek wskoczył do rzeki i ukrył się pomostem po porzuceniu samochodu, którym podczas ucieczki przed policją uderzył w zaparkowane na ulicy auto. Temperatura powietrza wynosiła nocą minus 1 stopień Celsjusza a wody kilka stopni.

- Policjanci mówili mu żeby wyszedł. Wytrzymał ok. 7 minut. Po wyjściu z wody próbował uciekać, ale został złapany. Wezwano karetkę i został przewieziony do szpitala - powiedział Piotr Strojny z gdańskiej policji. 31-latek tuż po zatrzymaniu oświadczył, że uciekał, ponieważ wypił alkohol i obawiał się kary. Za jazdę po pijanemu grozi do dwóch lat więzienia.



Damian - 2007-12-01, 13:07
Ptasia grypa pod Płockiem

Dwa ogniska ptasiej grypy zostały wykryte w gminie Brudzeń w powiecie płockim - w miejscowościach Uniejewo i Myśliborzyce.

Jak informuje Hilary Januszczyk z płockiego starostwa powiatowego, w piątek próbki padłych ptaków zostały wysłane do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach. - Dziś wiemy już na 100 proc., że mamy do czynienia z najgroźniejszą odmianą wirusa H5N1 - mówi Januszczyk.

Z jego relacji wynika, że dziś wszystkie indyki zostaną zagazowane - na jednej fermie jest ich 3,2 tys., na drugiej 1 tys.

Sztab kryzysowy sprowadza właśnie specjalne maty dezynfekcyjne, które będą rozłożone na drogach prowadzących do Uniejewa i Myśliborzyc. Januszczyk relacjonuje, że zostały już wyznaczone dwie strefy: zapowietrzona (w promieniu 3 km) i zagrożona (w promieniu 10 km). Mieszkańcy okolicznych miejscowości dostaną ulotki z informacjami, jak się w najbliższych dniach zachowywać.

Do tej sprawy odniósł się przebywający na Pomorzu premier Donald Tusk. - Od rana jestem stale informowany o przypadkach ptasiej grypy pod Płockiem - odpowiadał na pytania dziennikarzy. - Wiem, że powstał zespół do monitorowania sytuacji, nie ma powodów do paniki, nie ma zagrożenia dla zdrowia ludzkiego. Jest tylko pewien problem sanitarny i weterynaryjny.

Po południu w płockim starostwie odbędzie się posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....69,4724379.html



btn - 2007-12-02, 20:44
http://wiadomosci.gazeta....69,4726494.html
Oddał życie za telewizor LCD

Zmarł 62-latek, który dostał zawału serca czekając w kolejce na otwarcie centrum handlowego Drukarnia w Bydgoszczy

Kolejka przed centrum przy ul. Gdańskiej, którego wielkie otwarcie zaplanowano w piątek na godz. 10, ustawiała się już od czwartkowego popołudnia. Kilkudziesięciu bydgoszczan chciało załapać się na przygotowane dla pierwszych klientów promocje. Najatrakcyjniejsza była możliwość kupienia telewizora LCD już za 100 zł. Nie wszyscy doczekali jednak otwarcia galerii. W czwartek ok. 23. stojący na mrozie 62-letni mężczyzna źle się poczuł. Miał silny ból w klatce piersiowej. Na miejsce przyjechała karetka i przetransportowała go do Szpitala Uniwersyteckiego. Już w drodze okazało się, że ma objawy zawału serca i jest w ciężkim stanie.

Mimo wielogodzinnych wysiłków lekarzy nie udało się go uratować. Mężczyzna zmarł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz



daniatko - 2007-12-02, 20:58
Hmm, nie wiem, ale Polacy to troszkę durny naród


Kox - 2007-12-04, 08:44
Przeczytał, że jest trollem - pozwał Wikipedię
"Dziennik": Arnold Buzdygan wytoczył proces Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, które prowadzi Wikipedię. Ta precedensowa rozprawa rozpocznie się w czwartek we Wrocławiu.

Buzdygan uważa, że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste. - To bardzo obrzydliwe określenie w sferze internetu, wykluczające totalnie. Coś jak "pedofil" w pozostałych przypadkach - argumentuje.

- Arnold Buzdygan to postać znana i bardzo aktywna w polskim Usenecie. Występuje na grupach dyskusyjnych, gdzie wypowiada się m.in. na tematy: reżyserii, prawa autorskiego, seksuologii, psychologii i polityki. Od lat wywołuje duże zainteresowanie kontrowersyjną treścią oraz stylem swych wystąpień. Ze względu na zawarte w nich wulgaryzmy, propozycje zakładów oraz zapowiedzi licznych procesów sądowych i groźby pobicia, część społeczności określa te zachowania mianem trollingu - czytamy w Wikipedii na temat Buzdygana. Tekstem tym niedoszły kandydat na prezydenta Polski poczuł się urażony. - Stowarzyszenie Wikimedia nie chce zajmować stanowiska w sprawie pozwu pana Buzdygana - mówi "Dziennikowi" rzecznik stowarzyszenia Paweł Zienowicz.



Daghda - 2007-12-04, 09:30
Widać, że koleś jest dziwny - nikt nie nazwał go trollem (widziałem kiedyś ten wpis na wiki), ale użył określenia "trolling"... Ech.


Damian - 2007-12-06, 07:43
Szok! Matka zabiła pięciu synów

Niemiecka policja odnalazła w środę wieczorem w północnoniemieckiej wsi ciała pięciu chłopców w wieku od trzech do dziewięciu lat. Przypuszcza się, że zabójstwa dzieci dokonała ich matka.

Makabrycznego odkrycia funkcjonariusze dokonali we wsi Darry w nadmorskim kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn, 40 km na wschód od Kilonii, dzięki wskazówkom matki chłopców, która sama zgłosiła się na policję.

"Z dotychczasowego rozpoznania wynika, że motywu należy się doszukiwać w chorobie psychicznej matki" - oświadczyła policja w Kilonii.

31-letnia kobieta została przewieziona do zakładu psychiatrycznego. Z doniesień rozgłośni radiowej NDR wynika, że matka otruła dzieci tabletkami, po czym udusiła je plastikowymi torebkami.

Policja odmawia jednak podania szczegółów dotyczących okoliczności oraz przebiegu zbrodni, dopóki nie będą znane wyniki zaplanowanej na czwartek obdukcji.

Drugi kanał niemieckiej telewizji (ZDF) powiadomił, że kobieta samotnie wychowywała pięciu chłopców, którzy mieli różnych ojców.

Z doniesie agencji dpa wynika, ze mieszkańcy Darry są wstrząśnięci. Twierdzą, że tej miary tragedia w ich spokojnej wsi nigdy wcześniej nie miała miejsca.

Równolegle trwa w Niemczech inne dochodzenie w sprawie dzieciobójstwa. W ubiegłym tygodniu policja aresztowała w Plauen we wschodnioniemieckiej Saksonii 28-letnią kobietę. Zwłoki dwóch jej kilkuletnich córek odnaleziono w lodówce oraz w piwnicy jej domu, natomiast w środę na balkonie natrafiono na zwłoki trzeciej dziewczynki. Kobieta zaprzecza, jakoby zamordowała swoje dzieci.

źródło: http://wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=438423



btn - 2007-12-06, 22:41
Dlaczego w Kunowie wszyscy wstają o 6

Bo proboszcz z czterech głośników na wieży kościoła puszcza "Kiedy ranne wstają zorze". Wczoraj stanął za to przed sądem

Takich tłumów w ostrowieckim sądzie jeszcze nie było. To parafianie ks. Mariana Czerwińskiego z Kunowa odpowiedzieli na jego apel. "Jak wiecie, odbędzie się rozprawa przeciwko Waszemu księdzu proboszczowi - a właściwie to przeciwko Wam Drodzy Parafianie wierzący i praktykujący. Fakt ten zapewne odbije się negatywnym echem w historii Kościoła, Parafii i Kunowa na przełomie lat 2006/2007" - odczytał z ambony.

Rok temu o 6 rano w Kunowie, miasteczku w Świętokrzyskiem rozległa się melodia "Kiedy ranne wstają zorze". Trzy razy. - Zaczęły wyć psy i obudziły miasteczko - mówi mieszkaniec Kunowa, zastrzegając anonimowość.

Pieśń odgrywają elektryczne kuranty (mają cztery zaprogramowane melodie) podłączone do czterech głośników zamontowanych na wieży kościoła. Przez nie transmitowane są też wszystkie nabożeństwa. Do tego co 15 minut kościelny zegar wybija godzinę. - Każdy głośnik ma 100 watów. Trudno to wytrzymać. Proszę sobie wyobrazić, że siedzimy przy grillu, a w tle leci nabożeństwo żałobne - żali się inny mieszkaniec Kunowa.

Mieszkający blisko kościoła mężczyzna dodaje: - Chodzę do kościoła, ale nie chcę, żeby ksiądz mnie budził.

Grupa mieszkańców przed wakacjami próbowała nakłonić księdza, by przyciszył kuranty i rezygnował z głośników. - Nie było żadnych efektów. Dopiero jak o sprawie napisała lokalna gazeta i sprawa trafiła do policji, to się trochę poprawiło. Pieśń jest krótsza i ksiądz zrezygnował z transmisji mszy - opowiada mieszkaniec Kunowa.

Zdaniem policji, która skierowała sprawę do sądu, ksiądz złamał art. 51 kodeksu wykroczeń: "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".

Na wczorajszej rozprawie zeznawać miało sześciu świadków, którzy uskarżali się na hałas w lokalnej gazecie. To nasi rozmówcy, którzy nie chcą podawać nazwisk, bojąc się represji. Proboszcz przed procesem ogłosił, że są wrogami parafii, podał na mszy ich nazwiska. Teraz dostają anonimowe listy z pogróżkami, ale też z wyrazami wsparcia.

Wczoraj sąd na wniosek obrony utajnił posiedzenie. - Ze względu na emocjonalny stosunek społeczności lokalnej do tej sprawy i możliwości zakłócenia rozprawy - uzasadniła sędzia Beata Krystyniecka.

Pełnomocnik wnioskował o umorzenie postępowania. - Ze względu na brak znamion czynu przestępczego - tłumaczył. Sąd do tego wniosku się przychylił.

Jeszcze zanim zapadł wyrok, ks. Czerwiński powiedział, że "Zorze" zaprogramuje teraz na 7.

Jednak jeden z mieszkańców Kunowa już zapowiedział, że wytoczy proces cywilny.


http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4736455.html

LOL


Xenomorph - 2007-12-06, 23:55
Taki ich lokalny Rydzyk, narobi burdelu, ale nic mu nic za to nie zrobi, nawet sąd się boi tych fanatyków.


Damian - 2007-12-11, 16:11
Wezwał karetkę do szpitala, bo lekarz odmówił badania

Wnuk ciężko chorej Rozalii Kroczak musiał wzywać pogotowie, mimo że kobieta była już w szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim. Lekarz odmówił przyjęcia pacjentki, bo... nie przywiozła jej karetka - informuje "Gazeta Lubuska".

W sobotę o 9.56 dyspozytorka pogotowia odebrała telefon od Rafała. Jestem w szpitalu, przywiozłem babcię, źle się czuje ma duszności, leczy się na zapalenie płuc - powiedział Rafał. Dlaczego dzwoni pan do pogotowia, jak pan jest w szpitalu? - pyta zdziwiona dyspozytorka. Mężczyzna tłumaczy, że lekarz nie chciał przyjąć babci, bo nie przywiozła jej karetka.

Dyspozytorka prosi o interwencję lekarza dyżurnego w sztabie kryzysowym wojewody. Ten rozmawia z dyżurującym w lecznicy. To jednak nic nie daje. Rafał znów dzwoni na pogotowie. W rozmowie z dyspozytorką mówi, że dyżurujący lekarz powiedział mu: "I co? Miało pogotowie przyjechać. Bało się?".

Dyspozytorka decyduje w końcu o wysłaniu do szpitala karetki. Absurdalność sytuacji jest przerażająca - lekarz z pogotowia bada panią Rozalię na oddziale ratunkowym i stwierdza niewydolność krążenia z migotaniem przedsionków. Kobieta zostaje umieszczona w sali "R" oddziału wewnętrznego. To oddział intensywnego nadzoru - czytamy w "Gazecie Lubuskiej".

Rzecznik szpitala Krzysztof Cichowlas twierdzi, że chora nie była w stanie zagrażającym życiu i powinna pójść do ambulatorium. Wie to od kolegów lekarza dyżurującego w sobotę. Zbieramy informacje, czekam na pełne wyjaśnienia, także dyżurującego lekarza - wyjaśnia "Gazecie Lubuskiej". (zel)

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/w...50&ticaid=14fa9



btn - 2007-12-15, 13:37
http://deser.gazeta.pl/deser/1,83453,4763922.html

Tajemniczy mężczyzna rozdaje dolary w supermarkecie!

Wygląda na to, że Święty Mikołaj działa teraz w amerykańskim Rutland...

Scenariusz zawsze wygląda tak samo. Anonimowy mężczyzna w średnim wieku podchodzi do wybranej osoby i wręcza jej kartkę świąteczną z dolarami w środku. Zanim obdarowany zdąży zareagować, mężczyzna znika.

- W kolejce stała jakaś kobieta. Nagle ten mężczyzna podszedł do niej, wręczył kartkę i bez słowa odszedł - opowiada pracownik centrum handlowego, w którym grasuje "Mikołaj".

Tajemniczy ofiarodawca napisał list do redaktora dziennika "Rutland Herald". - Zamierzam rozdać ponad tuzin prezentów po 50 dolarów każdy. Pieniądze będą schowane w kartach świątecznych. Wręczę je lokalnym mieszkańcom. Kiedy planowałem tę akcję, moje serce się śmiało. I to mi wystarcza - poinformował i podkreślił, że chce pozostać anonimowy. Panie Mikołaju, Zapraszamy do Polski!



mati - 2007-12-15, 16:54
Ludzie to mają fantazję

http://di.com.pl/news/184..._2007_roku.html

Najciekawsze przypadki utraty danych w 2007 roku

Ważne dane można stracić nie tylko w wyniku awarii urządzenia, ale również przez nieotworzony spadochron lub mrówki. Ranking najbardziej oryginalnych przypadków utraty danych jak co roku przygotowali specjaliści firmy Kroll Ontrack.
Firma Ontrack podaje, że średnia światowa skuteczność odzyskiwania danych wynosi 76%. Najczęstszymi powodami utraty informacji elektronicznych są awarie nośników oraz... błąd człowieka.

Coroczne zestawienia nietypowych przypadków utraty danych pokazują w jak nietypowy sposób użytkownicy komputerów i przenośnych pamięci obchodzą się z informacjami elektronicznymi. Poniższy ranking powinien służyć nie tylko rozbawieniu czytelnika, ale i przestrodze.

Najbardziej oryginalne przypadki utraty danych 2007

10. Halo? Wyprałam dane - Pewna kobieta wyprała (dosłownie) wszystkie swoje dane. Jej pamięć USB trafiła do pralki, a usunięcie danych zajęło pralce cały cykl z płukaniem. Kobieta była zaskoczona, że danych nie można odzyskać. Podobny przypadek miał miejsce w Polsce w roku 2005.

9. Córeczka tatusia - Tata po pracy spieszył się do domu, gdzie czekała na niego córeczka. Tego dnia to on miał przygotować dla niej obiad. Wychodząc z pracy wrzucił pamięć przenośną do przedniej kieszeni koszuli. Jakiś czas później, karmiąc córkę nachylił się, a pamięć z kieszeni wylądowała w ciepłym, apetycznym, klejącym się jabłkowym puree.

8. Uwaga branie! - Wędkarz wyjeżdżając na ryby postanowił wziąć ze sobą laptopa. Przerwy pomiędzy braniami chciał wykorzystać na grę na komputerze. Kiedy tak spędzał czas siedząc w łódce na środku jeziora "ryba złapała haczyk". Wędkarz wstał, zachwiał się i po chwili on i laptop byli w jeziorze. Laptopa wyciągnięto z dna, wędkarz ocalał, ryba uciekła.

7. Chłodząca coca-cola - Podczas tegorocznego lata jeden z polskich użytkowników komputerów pracował na swoim laptopie popijając orzeźwiający napój. Po chwili nieuwagi zawartość dużej szklanki zalała klawiaturę i wnętrze komputera.

6. Badań naukowych czar - Naukowiec wylał kwas na zewnętrzny dysk twardy. Kwas wypalił znaczną część nośnika.

5. Szwedzkie wodowanie - W trakcie przeładunku statku płynącego ze Szwecji jeden z kontenerów wpadł do morza i został częściowo zalany. Znajdowała się w nim m.in. macierz zawierająca ponad 100 dysków twardych.

4. Spalony na węgiel - Po pożarze jednego z mieszkań strażacy odnaleźli zwęglony aparat fotograficzny. Właściciele zlecili odzyskanie zdjęć ze spalonego urządzenia. To jedyne, co udało się uratować po pożarze.

3. Prośba o ciszę - Brytyjski naukowiec miał dość pisku, jaki wydawał jego dysk twardy. Postanowił naoliwić urządzenie. Żeby rozwiązać problem wywiercił w nośniku dziurę i wlał do środka olej.

2. Zawiódł spadochron - Producent spadochronów postanowił nagrać na wideo testy nowego modelu. W tym celu do obciążenia spadochronu wyrzuconego z samolotu dołączono kamerę. Niestety test wypadł niepomyślnie. Ładunek wraz z kamerą rozbił się o ziemię i rozpadł na wiele kawałków.

1. Inwazja mrówek - Kiedy fotograf z Tajlandii odkrył, że w jego zewnętrznym dysku twardym zadomowiły się mrówki, zdjął jego obudowę i spryskał środek urządzenia preparatem na insekty. Mrówki nie przetrwały. Dane udało się odzyskać.



Squirrel - 2007-12-16, 08:49
Dzikie fale w wodzie i światłowodzie

http://wiadomosci.gazeta....55,4758002.html

W opowieściach marynarzy od lat pojawiają się monstrualnie wielkie fale, ponad 30-metrowe ściany wody, które znienacka zalewają statki. Nie bardzo wiadomo, skąd się one biorą
W opowieściach marynarzy od lat pojawiają się monstrualnie wielkie fale, ponad 30-metrowe ściany wody, które znienacka zalewają statki. Przez długi czas nie dawano tym historiom wiary, gdyż nawet podczas największych sztormów wysokość fal nie przekracza zwykle 10 m. Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że trzy razy wyższa fala powinna być marginesem, wybrykiem natury, który pojawia się raz na jakieś 10 tys. lat. Dopiero kilka lat temu przyłapano te monstra na satelitarnych zdjęciach.

Nie bardzo wiadomo, skąd się tak ogromne fale biorą. Pojawiają się nieoczekiwanie, więc trudno je studiować. W dzisiejszym "Nature" badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles proponują, by zamiast fal w wodzie badać fale świetlne rozchodzące się w światłowodach. Wykryli tam taki sam efekt - pojawianie się samotnych "dzikich" fal, które swą amplitudą górują nad otoczeniem. Może więc optycy rozwikłają wreszcie morską tajemnicę i dzięki nim pływanie stanie się bezpieczniejsze?



Źródło: Gazeta Wyborcza


Sandman - 2007-12-18, 12:08
Zbigniew Ziobro w "Naszej Klasie" jest… kobietą
"Rzeczpospolita": Internauci wciąż prześcigają się w wyśmiewaniu polityków. Tym razem użyli do tego portalu społecznościowego, nasza-klasa.pl, gdzie Zbigniew Ziobro jest kobietą.
Jak podaje "Rzeczpospolita" na portalu zaczęły się ostatnio pojawiać fałszywe profile polityków, głównie tych z poprzedniej kadencji Sejmu. Jest już m. in. ośmiu Zbigniewów Ziobro, 13 Andrzejów Lepperów i 17 Romanów Giertychów, którzy są dołączani do profili użytkowników jako ich znajomi.

"Rzeczpospolita" przyjrzała się tym profilom dokładniej. I tak okazało się że Zbigniew Ziobro jest kobietą, absolwentką "Krakowskiej Wyższej Szkoły Lansu i Baunsu w Krakowie". Ziobro-kobieta skarży się, że jest wściekle atakowany przez media. Jak na swoje internetowe sobowtóry zareagowali prawdziwi politycy? Zbigniew Ziobro o sprawie dowiedział się od "Rzeczpospolitej", ale nie chciał jej komentować, gdyż nie jest tym zainteresowany. Z kolei Andrzej Lepper ubawił się rewelacjami na swój temat i dodał, że jeśli "młodzież się przy tym dobrze bawi, to najważniejsze". Poza tym sam zamierza założyć bloga w połowie stycznia.

Naburmuszył się natomiast Roman Giertych. - Według wykazu obywateli w Polsce istnieje tylko jeden Roman Giertych, czyli ja - mówi były wicepremier i myśli nad skierowaniem sprawy do sądu. Nie wyklucza jednak założenia konta na stronie.

Więcej w "Rzeczpospolitej".



Fabek - 2007-12-18, 19:58
ojj biedny roman


Sandman - 2007-12-21, 09:38
Większe piersi pod choinkę za niższą cenę
"Życie Warszawy": Absurdalne gwiazdkowe obniżki cen. M.in. w klinice chirurgii plastycznej panie mogą sobie powiększyć (bądź zmniejszyć) biust za kwotę o 15 proc. niższą niż w cenniku.
Chcesz się pozbyć trądziku, zajść w ciążę lub podsłuchać męża, i to po okazyjnej cenie? - Wystarczy poszukać świątecznych promocji, pisze gazeta.

Jedna z warszawskich klinik leczenia niepłodności postanowiła zrobić gwiazdkowy prezent swoim klientom. Dzięki promocji mogą oni o 20 proc. taniej wykonać zabieg zapłodnienia in vitro. Zniżka jest znacząca, ponieważ jeden taki zabieg kosztuje co najmniej pięć tysięcy złotych. Korzystne ceny wprowadziła także jedna z klinik chirurgii plastycznej. Jeśli partner nie jest zadowolony z rozmiaru biustu swojej partnerki, może jej zafundować mniejsze lub większe piesi, płacąc 15 proc. mniej.

Klinika przygotowała nawet hasło reklamowe, ostrzegające, że prezent... może się nie zmieścić pod choinką.

Bożonarodzeniową gorączkę zakupową postanowili także wykorzystać producenci podsłuchów. Cena prostych modeli "pluskwy" zaczyna się już od 39,90 zł.

A wszystkim, którzy poczują się samotnie w święta o 5 proc. taniej zapewni swoją obecność pani lub pan z agencji towarzyskiej, zapewnia "Życie Warszawy".



btn - 2007-12-24, 10:46
Pijani Mikołajowie zrobili zadymę w kinie

Grupa co najmniej 50 pijanych mężczyzn w strojach Świętych Mikołajów wdarła się tuż przed seansem dla dzieci do jednego z kin w mieście Christchurch w Nowej Zelandii, rozrabiając w stylu dalekim od świętości.
Matka dwojga dzieci, będąca naocznym świadkiem zdarzenia, powiedziała miejscowej gazecie, że pijani mężczyźni wywołali panikę wśród młodocianej widowni. Mikołajowie najpierw wdarli się do kina głównym wejściem, a następnie rozepchnęli bileterów i widzów, pozrywali plakaty ze ścian, cały czas potwornie przy tym bluźniąc.

Kino trzeba było ewakuować, ponieważ wataha brodatych wesołków opuszczając salę skorzystała z wyjścia awaryjnego, włączając przy tym alarm przeciwpożarowy.



http://wiadomosci.gazeta....69,4788975.html


Daghda - 2008-01-02, 15:27
Dwie osoby uległy zaczadzeniu w wyniku pożaru, do którego doszło w środę w Zabrzu
Pożar wybuchł w mieszkaniu na ostatnim piętrze dwupiętrowej kamienicy przy ul. Reform Rolnych 5. Po wejściu do środka strażacy znaleźli w jednym z pomieszczeń ciała dwóch osób - kobiety i mężczyzny. Ogień częściowo strawił wyposażenie sąsiedniego pokoju. Na razie nie wiadomo co było przyczyną pożaru. Akcja w toku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice



--> Link


Xenomorph - 2008-01-02, 23:38
Moja kuzynka ma mieszkanie w tej samej klatce. Kilka godzin przed pożarem wyjechała do Niemiec.
A przyczyną był grzejnik postawiony przy fotelu. Popili sobie i nie zauważyli pożaru.


Poncio - 2008-01-03, 21:53
Pewien Chiński nastolatek spalił kolegę z klasy, przenosząc zabawę z wirtualnego świata przedstawionego w grze World of Warcraft na grunt rzeczywisty.

Zbrodniarz został ukarany pozbawieniem wolności na okres ośmiu lat oraz wysoką karą pieniężną. Boisko w jednej z chińskich szkół, bójka dwóch 17-letnich kolegów z klasy. Jak to bywa w takich sytuacjach, jeden oberwał bardziej, drugi mniej. Przegrany postanowił oblać zwyciężce starcia benzyną, a następnie go podpalić.

Chłopak przyznał, że zbyt długo grał w MMO World of Warcraft i "kiedy popełnił zbrodnię, ewoluował w postać zwaną Fire Mage". Może brzmieć to nieco karykaturalnie, ale taka jest niestety rzeczywistość. 17-latek, który podpalił kolegę z klasy został skazany na 8 lat więzienia oraz grzywnę na poczet rodziny ofiary w wysokości ok. 100 tysięcy dolarów.

Jak zatem widać, chińskie prawo jest w tej sferze o wiele lepiej skonstruowane, aniżeli chociażby amerykańskie, gdzie na głównego winowajcę wskazywano by najprawdopodobniej firmę Blizzard, a następnie obciążono ją wielomilionowymi karami.



Gobol - 2008-01-03, 22:35
sorry za OT :
najwyraźniej tamten nie używał cheatów


Xenomorph - 2008-01-03, 22:36
No to teraz będzie mógł nabić wysoki level schylania się po mydło w więziennym kiblu.


Sandman - 2008-01-07, 00:14
Marcinkiewicz: proszę przeprosić za "lepienie bałwana" i "kinderbale"

Kazimierz Marcinkiewicz w najnowszym wpisie na swoim blogu w Onet.pl tłumaczy się z lepienia bałwana i uczestnictwa w balach. Wzywa też polityków, by używali magicznych słów, takich jak: przepraszam, proszę i dziękuję
W ciągu ostatnich miesięcy, "lepienie bałwana" i "kinderbale" były czołowymi "zarzutami", które pod adresem byłego premiera, wysuwali politycy PiS.

Marcinkiewicz poleca politykom magiczne słowa: przepraszam, proszę i dziękuję. "Są (one - red.) nie tylko wyrazem kultury, ale też zwyczajnie w świecie pomagają żyć. Także politykom wyśmiewającym rodzinną zabawę lepienia bałwana i mylących kinderbale ze studniówkami" - pisze. Były premier tłumaczy, że lepienia bałwana nauczyły go dzieci. "Tato – (...) – tylko bałwany nie potrafią lepić bałwanów. Tak właśnie jest, kto ma dzieci ten wie. Nie ma potrzeby uczyć się lepić bałwanów. To bardzo przyjemna i pouczająca zabawa" – pisze Marcinkiewicz.

"Dzieci to doskonale wiedzą. Politycy nie zawsze, bo często żyją pod kloszem, oderwani od normalnego życia. Warto zejść na ziemię z normalnymi ludźmi i żyć razem z nimi" – zauważa były premier.

Marcinkiewicz zapewnia także, iż chodził na kinderbale. "Jakby nie było mam czwórkę dzieci. (...) Zabawa zupełnie kapitalna. Było to już dość dawno temu, dzieci wyrosły, ale zapamiętam do końca życia" – pisze.

"Są politycy, którzy mylą kinderbale ze studniówkami. Jako premier byłem właśnie na studniówce w II LO w Gorzowie. (...) Po co wyzywać tych młodych ludzi i ich studniówki od dzieci i kinderbali? Czy ma być ten nowy język dotarcia do młodego pokolenia? Odradzam. Nie tędy droga. Radzę pójść na studniówkę, właśnie rozpoczyna się ich sezon, i przeprosić" - twierdzi Marcinkiewicz.



A poniżej cytowany wpis:

06 stycznia 2008
Lekcja pierwsza

1. Polityczna szkoła. Od dawna nosiłem się z zamiarem powołania szkoły dla młodych polityków. Polskie młode pokolenie to nasza przyszłość. Dobre wykształcenie z ambicjami i brakiem obciążeń komunistycznych muszą dać dobry efekt. Młodzi ludzie powinni przejąć odpowiedzialność za rozwój Polski. Pewnie przez całe swoje życie zdobyłem wiedzę i umiejętności, nabyłem kwalifikacji, którymi warto się podzielić. Gdzie młodzi ludzie mają uczyć się państwa i polityki? Partyjne młodzieżówki nie są najlepszą szkołą. Zresztą, razem z przyjaciółmi robimy to na własny rachunek w wolnym kraju, więc… Słucham uwag i przytyków z zaciekawieniem, za wszystkie serdecznie dziękuję, a karawana jedzie dalej.

2. Bałwan. Tato ulepmy bałwana – proszą mnie dzieci. Nie potrafię – odpowiadam. Tato – dzieci przechodzą do szantażu – tylko bałwany nie potrafią lepić bałwanów. Tak właśnie jest, kto ma dzieci ten wie. Nie ma potrzeby uczyć się lepić bałwanów. To bardzo przyjemna i pouczająca zabawa. Tatusiowie to doskonale wiedzą. Politycy nie zawsze, bo często żyją pod kloszem, oderwani od normalnego życia. Warto zejść na ziemię z normalnymi ludźmi i żyć razem z nimi.

3. Kinderbale. Chodziłem na dziecięce zabawy. Jakby nie było mam czwórkę dzieci. Co to za frajda? Zabawa zupełnie kapitalna. Było to już dość dawno temu, dzieci wyrosły, ale zapamiętam do końca życia. Śmiało można powiedzieć: zobaczyć radość dzieci, taką prawdziwą i szczerą, nawet słodką radość „i umrzeć”. Taki widok pomaga w budowaniu rodziny, przyszłości, pewnie też państwa. Są politycy, którzy mylą kinderbale ze studniówkami. Jako premier byłem właśnie na studniówce w II LO w Gorzowie. Byłem chwilę by nie psuć nikomu zabawy. Studniówki to bale dorosłych już ludzi, tuż przed egzaminem dojrzałości. Po co wyzywać tych młodych ludzi i ich studniówki od dzieci i kinderbali? Czy ma być ten nowy język dotarcia do młodego pokolenia? Odradzam. Nie tędy droga. Radzę pójść na studniówkę, właśnie rozpoczyna się ich sezon, i przeprosić. Te magiczne słowa: przepraszam, proszę i dziękuję, tak rzadko używane przez niektórych polityków, są nie tylko wyrazem kultury, ale też zwyczajnie w świecie pomagają żyć. Także politykom wyśmiewającym rodzinną zabawę lepienia bałwana i mylących kinderbale ze studniówkami. A to przecież życie.

Kazimierz Marcinkiewicz



Damian - 2008-01-07, 14:58
12-latek zabił niemowlę, bo za głośno płakało

Do makabrycznej zbrodni doszło w Lauderhill w amerykańskim stanie Floryda, gdzie 12-latek wściekł się na płaczącą 17-miesięczną dziewczynkę i śmiertelnie uderzył ją kijem baseballowym - powiadomiły lokalne władze.

Chłopca aresztowano pod zarzutem popełnienia morderstwa z premedytacją. Jak wyjaśnił policjantom, uderzył dziewczynkę kijem, ponieważ jej płacz przeszkadzał mu oglądać telewizję.

12-latek pod nieobecność dorosłych opiekował się dwiema młodszymi dziewczynkami - 10-letnią oraz 17-miesięczną. Nie wiadomo, czy dzieci były spokrewnione. Agencja Associated Press przypomina, że podobna zbrodnia miała już na Florydzie miejsce - w 2001 r. 12-latek został skazany na dożywocie za popełnione dwa lata wcześniej zabójstwo sześciolatki, stając się tym samym najmłodszą w historii USA osobą ukaraną tak wysokim wyrokiem. Kara ta wydała się jednak nazbyt surowa nawet oskarżycielom i ostatecznie sąd apelacyjny zmienił ją na rok aresztu domowego oraz 10 lat nadzoru kuratorskiego. Obecnie sprawca tamtej zbrodni przebywa w więzieniu za inne przestępstwa.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1668602,12,item.html



btn - 2008-01-07, 17:56
Pijany pies, chociaż nic nie wypił

Do kliniki dla zwierząt w austriackiej miejscowości Bad Goisern przyszedł chwiejnym krokiem, ledwie trzymając się na łapach trzyletni labrador ze swym właścicielem. Zwierzę było kompletnie pijane - badanie wykazało 1,6 promila alkoholu we krwi.
Okazało się, że alkohol dostał się do organizmu 40-kilogramowego psa w dość nietypowy sposób - labrador pożarł pół kilo surowego ciasta drożdżowego i padł ofiarą procesu fermentacji - doniosła gazeta "Oberoesterreichischen Nachrichten".

Labrador szybko wytrzeźwiał. Myśliwy, do którego należy pies niezbyt przejął się całym incydentem. - Złośliwi mówią, że myśliwi często są pijani. W moim przypadku chodzi jednak o psa - powiedział.


http://wiadomosci.onet.pl/1668913,69,item.html


btn - 2008-01-09, 21:38

Pijany maszynista porwał pociąg.
Upił się, porwał pociąg i uciekał przed policją. Złapany próbował przekupić funkcjonariuszy. Choć brzmi to jak scenariusz komediowego serialu, tak - w skrócie - wyglądał prawdziwy dzień z życia jednego z dolnośląskich maszynistów.
Była 4 nad ranem. Dyspozytorka oławskiego węzła kolejowego dzwoni do maszynisty pociągu towarowego przejeżdżającego przez teren stacji. Zazwyczaj to rutynowa czynność, tym razem jednak z maszynistą nie udało się jej dogadać. Kobieta zaniepokoiła "niewyraźna i bełkotliwa mowa" mężczyzny. Od razu zaczęła podejrzewać, że maszynista może być pijany i postanowiła interweniować. Zaalarmowała Komendę Powiatową Policji w Oławie, ale nie czekając na interwencję funkcjonariuszy zaczęła działać sama. Natychmiast skierowała pociąg na boczny tor, gdzie musiał oczekiwaĆ na pozwolenie kontynuowania jazdy.

Tymczasem policjanci ruszyli w pogoń za maszynistą. Kiedy 50-latek zauważył nadjeżdżający radiowóz, rzucił się do desperackiej ucieczki lokomotywą, która ciągnęła siedemnaści cystern. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów, chyba odzyskał "trzeźwość umysłu", bo postanowił zatrzymać maszynę.

Okazało się jednak, że ma jeszcze w zanadrzu pewien plan. Próbował się wykupić, wręczając policjantom łapówkę - 300 litrów oleju do lokomotywy. Funkcjonariuszy propozycja nie przekonała. Kiedy przebadali mężczyznę, okazało się że ma blisko 3 promile alkoholu.

Po wytrzeźwieniu, 50-latek zostanie przesłuchany. Maszyniście - desperacie grozi do 10 lat więzienia.


TVN 24


Xenomorph - 2008-01-09, 23:06
300 litrów oleju do lokomotywy! Ja bym brał od razu!


Kox - 2008-01-10, 17:22
to zwykły olej napędowy,300l x 4zł =1200zł


Xenomorph - 2008-01-10, 23:07
Jakby ten olej dał w kopercie, to bym brał


_cinek_ - 2008-01-10, 23:08
To by musiała być jakaś duża koperta


Xenomorph - 2008-01-10, 23:30
Papierowa chyba odpada?


Rodriquez - 2008-01-11, 14:22
W ciągu najbliższych kilku lat całkowicie zmieni się nasz sposób porozumiewania się z komputerami. Taką opinię w rozmowie z BBC wyraził szef Microsoftu, Bill Gates.

Jego zdaniem niedługo znikną klawiatury i myszki. Zastąpią je bardziej intuicyjne technologie takie jak dotyk, czy rozpoznawanie mowy.

A zatem żeby napisać na przykład e-mail, jego treść trzeba będzie po prostu podyktować, a komputer sam zmieni nasze słowa w wersję graficzną. Wiele innych czynności, takich jak obróbka zdjęć czy zakupy internetowe będziemy dokonywać dzięki ekranom dotykowym - prognozuje Gates.

Będą one instalowane wszędzie: na stole w kuchni, w sypialni, w telefonie czy w samochodzie. To będzie bardzo proste. Zdaniem Gatesa tego typu rewolucja może dokonać się w ciągu najbliższych pięciu lat.



Xenomorph - 2008-01-11, 17:27
Ja się chyba pochlastam bez klawiatury. Dla mnie skróty klawiszowe to podstawa.
Weźmy np. takiego Photoshopa, powiedzenie słów typu "wybierz pędzel, powiększ pędzel o ileś tam pikseli, wybierz biały kolor" trwa dłużej niż naciśnięcie "B, D, X, ]]]]".
Panu Gatesowi już dziękujemy.


Squirrel - 2008-01-11, 17:52
Xeno nie rozpaczaj, nie bedzie klawiatury, ale beda sensory na monitorze

swoja droga ciekawe jak komputer zareaguje gdy uzytkownik wkurzony glupimi pytaniami w stylu "co chcesz zrobic","czy jestes tego pewien" powie "zamknij sie"


Xenomorph - 2008-01-11, 22:24
Monitor jest do patrzenia, a nie macania


Damian - 2008-01-14, 23:44
Xen, są rzeczy, które nadają się i do patrzenia i do macania


Xenomorph - 2008-01-15, 00:33
Tak, ale różnią się one trochę od monitora


ZenitH - 2008-01-15, 01:06

swoja droga ciekawe jak komputer zareaguje gdy uzytkownik wkurzony glupimi pytaniami w stylu "co chcesz zrobic","czy jestes tego pewien" powie "zamknij sie"



hmm... Jeśli byłby to przyszłościowy windows to z całą pewnością ujrzała byś to...:D



Rodriquez - 2008-01-15, 09:35
hehe standard w win xp


Damian - 2008-01-15, 11:22
Ogólnopolski nalot na handlarzy !

Policja we współpracy z platformą Cyfra+ i Działem Bezpieczeństwa Allegro.pl przeprowadziła ogólnopolską akcję wymierzoną przeciwko piratom telewizyjnym, którzy za pośrednictwem serwisu Allegro nielegalnie handlowali sprzętem i kartami do odbioru Cyfry+. W akcji wzięli udział funkcjonariusze policji z 16 województw.

9 stycznia 2008 od godziny 6 rano w 90 mieszkaniach w całej Polsce policjanci przeprowadzili przeszukania, w wyniku których do tej pory zabezpieczono 39 komputerów, 3 twarde dyski, 104 dekodery cyfrowe, ponad 100 kart dostępowych, urządzenia niedozwolone oraz płyty CD i DVD z nielegalnym oprogramowaniem. Dane te będą ulegać zmianie, ponieważ czynności procesowe nadal trwają.

Akcja przygotowywana była od 3 miesięcy przez policjantów z Wydziału dw. z PG KWP w Radomiu. Wyłudzanie oryginalnego sprzętu, w tym kart do obioru sygnału platformy cyfrowej, oraz nielegalny nimi obrót, to forma kradzieży sygnału telewizyjnego, która narusza zapisy Ustawy z 5 lipca 2002 o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym. Grozi za to kara do 3 lat pozbawienia wolności.

CYFRA+ regularnie monitoruje aukcje przeprowadzane za pośrednictwem Allegro i informuje operatora serwisu o ewentualnych naruszeniach. W ciągu kilku godzin nielegalne aukcje są usuwane. Osobami wielokrotnie biorącymi w nich udział zajęła się KWP w Radomiu, która na podstawie internetowych danych ustaliła sprawców, zarówno sprzedających, jak i kupujących karty. Wnioski o ściganie osób zatrzymanych w ramach środowej akcji złożyło Stowarzyszenie Dystrybutorów Programów Telewizyjnych SYGNAŁ.

źródło: http://laki.dvhk.pl/index...t_from=&ucat=1&



Squirrel - 2008-01-15, 16:09
ujrzał byś



ujrzalabys - jestem kobieta Kolego

a co do Twojego przykladu, winda jest tak malo inteligentna, ze nie moze byc az tak zlosliwa


ZenitH - 2008-01-15, 23:25
dobrze, ujrzała:) Przepraszam a błąd poprawiam:P


btn - 2008-01-16, 19:37
Przeczytajcie to a padniecie...
http://antyweb.pl/support-microsoftu-oddzwonil-po-10-latach/
Autor blog bicbickers (skąd wkleiłem powyższy obrazek) opisał na nim dość ciekawą sytuację jaka miała miejsce. Otóż 8 stycznia roku 2008 jego rodzice odebrali telefon z supportu Microsoftu z informacją, że jego problem został rozwiązany i że skontaktują się później aby to potwierdzić.

Ponieważ osoba do której dzwoniono nie mieszka już od lat z rodzicami dlatego padło podejrzenie, że jest to jakaś próba wyłudzenia danych. BIC (bloger opisujący tę historię) postanowił sprawdzić biling i faktycznie okazało się, że dzwonił support MS. Więc zadzwonił aby do nich aby dowiedzieć się o co chodzi.

Okazało się, że support Microsoftu odpowiedział na zgłoszenie, które zarejestrowane było 7 stycznia 1998 roku ! Prawdopodobną przyczyną tego wydarzenia jest pomyłka w zapisaniu daty kiedy support miał się skontaktować z klientem. Serwis miał się skontaktować w sprawie zgłoszenia 8 stycznia 1998 roku (1/8/98), ktoś jednak pomylił blisko siebie znajdujące się klawisze i wyszło z tego 1/8/08 czyli zamiast liczby 9 zostało wprowadzone 0.

Jak widać solidny serwis firmy Microsoft oddzwoniło do klienta po 10 latach od daty zgłoszenia ! - i niech nikt teraz nie mówi, że MS nie dba o swoich użytkowników



Gobol - 2008-01-16, 21:27
ciekawe czy rzeczywiście rozwiązali problem... coś wątpię...


Gobol - 2008-01-18, 13:23
Śmierć z powodu Lineage 2 (08-01-18 05:07)
Tym razem tragedia rozegrała się w Rosji, gdzie zatargi ze świata wirtualnego znalazły odbicie w rzeczywistości.

Członkowie dwóch rywalizujących ze soba klanów spotkali się twarzą w twarz w Ufa, pewnym rosyjskim mieście. Pojedynek rozegrał się pomiędzy 33 letnim Albertem z klanu Platinum a 22 letnim członkiem Coo-clocks Clan. Ta brutalna sesja PvP skończyła się śmiercią dla Alberta, który zmarł w karetce na skutek poniesionych ran. Oczywiście sprawcę natychmiast zatrzymano, nie czuł się winny, ze spokojem tłumaczył dlaczego Albert musiał umrzeć. Postawiono mu zarzut zabójstwa.

Jakby tego było mało, członkowie Coo-clocks zaczęli dręczyć rodzinę zmarłego, grążąc nawet śmiercią jego siostrze. Niestety, wszystko wskazuje na to, że cały klan jest złożony z psychopatów i kto wie czym to sie może skończyć. To już druga taka historia z Lineage II w tle na terenie Rosji.

Dodany przez: Admin | źródło: brak



ostro...


Damian - 2008-01-29, 12:24
Skandal w Małopolsce: 8-latek przetrzymywany jako zastaw

8-letnie dziecko było zakładnikiem i "zastawem" w zamian za pożyczkę 250 tysięcy złotych - informuje telewizja TVN24.

Mieszkankę podkrakowskiej miejscowości wierzyciele zmusili do oddania 8-letniego chłopca w zastaw za dług. Policja odnalazła dziecko w gospodarstwie agroturystycznym pod Krakowem.

Jak poinformował rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak, wierzyciele od dłuższego czasu nękali kobietę, żądając od niej spłaty długu zaciągniętego u nich przez jej nieżyjącego już męża. - Początkowo chodziło o 100 tys. zł, a potem suma urosła do kwoty 250 tys. Kiedy kobieta nie sprostała żądaniom wierzycieli, zmusili ją do oddania 8-letniego syna, do czasu kiedy spłaci dług - powiedział Nowak.

W niedzielę policjanci, zawiadomieni przez przestraszoną matkę, odnaleźli 26-letnią kobietę i 42-letniego mężczyznę, którzy zabrali chłopca. Dziecka z nimi nie było. Ok. 2.00 w nocy w poniedziałek chłopca znaleziono w gospodarstwie agroturystycznym pod Krakowem w towarzystwie 20-letniego mężczyzny.

Dwaj mężczyźni i kobieta zostali zatrzymani i przekazani prokuraturze.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1682094,11,item.html



Kalcia - 2008-01-29, 12:26
masakra co sie na tym swiecie dzieje ;/


Damian - 2008-01-29, 12:34
Może nie jest aż tak źle. Dziecku nic się nie stało, a teraz to ona nie dość, że nie powinna spłacać długu, to jeszcze powinna otrzymać od nich 250k.

Gdyby dziś był 1 kwietnia, byłbym niemal przekonany, że to żart.


Kalcia - 2008-01-29, 12:58
Dziecku nic sie nie stalo, ale moglo sie stac. Poza tym co ona ma do dlugu meza? ;/


Damian - 2008-01-29, 13:45
Poza tym co ona ma do dlugu meza? ;/


Niestety ma. Takie jest prawo.
Znam sytuację, kiedy chłopak po rozwodzie swoich rodziców, nie widział ojca przez 15 lat, stał sie spadkobiercą jego długów po jego śmierci.
Niestety tak jest.


Kalcia - 2008-01-29, 14:02
Też o tych dziedziczonych długach słyszalam. Jak dla mnie to jest bez sensu, bo jak matka czy ojciec zaciagaja kredyt czy cos takiego to niewymagana jest zgoda dzieci ale po smierci to one musza to splacac, totalna paranoja!


Damian - 2008-01-29, 14:06
I tu Cię popieram dosłownie. Po co w niektórych przypadkach jest potrzebny podpis współmażonka, skoro tak czy siak sie do niego dowalą


Poncio - 2008-02-02, 14:30
Ojciec zabił 17-miesięczną córkę, gdy ta zrzuciła jego Xboxa

Tyrone Spellman, 27-latek z Filadelfii może spędzić w więzieniu aż tylko 47 lat. 7. września 2006 roku, grał na swojej ukochanej konsoli - Xboxie - gdy jego 17-miesięczna córka zrzuciła ją na ziemię. Spellman wpadł w furię i kilkakrotnie uderzył dziecko pięścią w głowę, w wyniku czego pękła czaszka niemowlęcia. Zaniósł ciało do łazienki i wrzucił do wanny, a następnie uciekł. W tym czasie ciężarna matka małej Alayiah spała w sąsiednim pokoju.

Spellman sam zgłosił się na policję następnego dnia, ale przyznał się dopiero po 24 godzinach przesłuchania. Sekcja zwłok wykazała również, że około dwóch tygodni przed tragedią dziecko złamało rączkę. Mimo, iż urzędnicy opieki społecznej wizytowali mieszkanie Spellmanów pod koniec sierpnia nie zgłosili żadnych zastrzeżeń.

Nakazem sądu parze odebrano również prawo do opieki nad narodzonym kilka miesięcy po tym wydarzeniu dzieckiem.

Tuż po rozprawie Tyrone Spellman wyraził swoje niezadowolenie z wyroku 47 lat więzienia: Nie jest szczęśliwy z werdyktu. Nie zgadza się z werdyktem, ale szanuje werdykt sędziego - powiedział adwokat oskarżonego, tuż po rozprawie.



Rodriquez - 2008-02-02, 16:22
Masakra co to sie dzieje z ludźmi :/


Poncio - 2008-02-02, 16:25
a to wszystko przez M$


Damian - 2008-02-02, 16:38
Nikt mi nie powie, że ogólnie alkohol jest gorszy od gier.


Xenomorph - 2008-02-02, 16:53
Powodem takich zdarzeń nie jest alkohol, czy gry, tylko popierdoleni ludzie.


Damian - 2008-02-02, 17:51
Dokładnie. Bo i do tego i tego są potrzebni mądrzy ludzie.


btn - 2008-02-07, 14:01
Maszynista gonił lokomotywę i... zginął

55-letni rumuński maszynista zginął w niecodziennych okolicznościach pod kołami lokomotywy - poinformowała policja.

Ioan Colceriu wysiadł ze stojącej na stacji w mieście Odorheiu Secuiesc lokomotywy, gdyż zapomniał zabrać dokumenty od zawiadowcy. Zapomniał jednak również zaciągnąć hamulce.

Gdy lokomotywa samoistnie ruszyła, maszynista gonił ją taksówką przez sześć kilometrów. Kiedy usiłował do niej wskoczyć, poślizgnął się i wpadł pod koła. Lokomotywa pokonała trasę 26 kilometrów, zanim udało się ją zatrzymać. Maszynista już nie żył.



http://wiadomosci.onet.pl/1687419,69,item.html


Damian - 2008-02-07, 14:07
[*]


Damian - 2008-02-08, 00:59
Warszawa: odkryto zwłoki policjanta

Zwłoki policjanta ze Śródmieścia i jego ranną córkę znaleźli funkcjonariusze w mieszkaniu na warszawskim Bemowie. 12-letnia dziewczynka trafiła do szpitala.

Jak poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Marcin Szyndler, policjanci dostali informacje, że w mieszkaniu na warszawskim Bemowie dzieje się coś niepokojącego. Okazało się, że mieszka tam z rodziną ich kolega.

- Gdy przybyli na miejsce policjant już nie żył, miał ranę postrzałową - powiedział Szyndler. Jak dodał w mieszkaniu znaleziono też córkę funkcjonariusza. - Była ranna (również rany postrzałowe - PAP), reanimowano ją i przewieziono do szpitala - dodał. W mieszkaniu był też nastoletni syn partnerki życiowej policjanta. Funkcjonariusze nie łączą go jednak ze sprawą. Wstępnie wykluczają również udział w niej osób trzecich, podkreślając, że najprawdopodobniej tragedia ta ma charakter rodzinny.

- To wielka tragedia zarówno dla tej rodziny jak i dla warszawskich policjantów - podkreślił Szyndler. Jak dodał, funkcjonariusze wyjaśniają okoliczności zdarzenia. Według wstępnych ustaleń partnerki policjanta nie było w domu.

Radio RMF FM podało, że mężczyzna prawdopodobnie postrzelił dziewczynkę, a następnie popełnił samobójstwo.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1688289,11,item.html



mati - 2008-02-08, 08:38
Nad ranem dziewczynka zmarła.


Damian - 2008-02-08, 08:51


Daghda - 2008-02-20, 17:53
http://forum.netarteria.pl/index.php?topic=56.0 - uuu...
http://forum.netarteria.pl/index.php?topic=57.0 - zadowoleni użytkownicy


Squirrel - 2008-02-20, 18:12
na szczescie nam taki "wypadek" nie grozi, mamy Adminow nie tylko pisanych przez wielkie "A"


Damian - 2008-03-01, 19:43
Wichura "Emma" zmiecie kawałek Polski

Sobotę i niedzielę najlepiej spędzić w bezpiecznym domu. Nad Polską będzie bowiem przetaczać się wiejący z prędkością do 100 km/h huragan "Emma". Nadciągnie do nas znad Atlantyku i najpierw zaatakuje zachodnie województwa.



Zacznie się w sobotę o trzeciej nad ranem. Wiatr będzie się wzmagał najpierw na Pomorzu. Potem nadciągnie nad Wielkopolskę i ziemię lubuską. Trzy godziny później, czyli już o świcie, można spodziewać się burz.

"Emma" będzie najgroźniejsza po południu w sobotę i w nocy z soboty na niedzielę. Wtedy jej porywisty wiatr osiągnie apogeum. Na Śnieżce wiatr będzie wiać momentami z prędkością nawet do 22o km/h, a na Bałtyku spodziewany jest sztorm o sile 8 w skali Beauforta. Żywioł uspokoi się dopiero w niedzielę wieczorem.

Meteorolodzy zapowiadają, że silnemu wiatrowi będą towarzyszyć obfite deszcze, deszcz ze śniegiem, a nawet grad.

W najbardziej zagrożonych województwach władze przygotowały się już na "Emmę". Zalecają, żeby omijać miejsca zadrzewione, tablice reklamowe, a nawet mocno przeszklone budynki, w których duże połacie okien i szklanych dachów mogą pękać pod naporem wiatru.

Meteorolodzy przestrzegają: takich anomalii pogodowych będzie coraz więcej.

- Ocieplenie klimatu już stało się realne - uważa prezenter pogody Tomasz Zubilewicz. Przez to rzadkie do tej pory zjawiska będą nawiedzały nas coraz częściej, bo Atlantyk zimą się nie wyziębia i niże nad nim są ciepłe i wietrzne.
_______________________________________________________________________

Jak się uchronić przed wichurą

Huragan "Emma" na pewno dokona poważnych spustoszeń.

Będzie łamał gałęzie i drzewa, zrywał dachy i linie energetyczne. Najlepiej więc zrezygnować w weekend ze spacerów i zostać w domu. Trzeba pamiętać, by zamknąć okna, pochować z balkonu rzeczy, które może porwać wiatr, a także zaparkować auto z dala od drzew i dużych reklam.

Źródło: http://zabrze.naszemiasto...2bae85663b71126



Damian - 2008-03-03, 16:12
O krok od tragedii

Orkan Emma, który szalał nad Europą Zachodnią i Polską o mały włos nie spowodował katastrofy lotniczej. Tylko szybka reakcja pilota uchroniła samolot pasażerski przed roztrzaskaniem się o pas startowy.

Niesamowity manewr pilota - zobacz film (źródło TVN24/corriere.it)

39-letni pilot przez 15 minut krążył nad lotniskiem w Hamburgu. Podczas jednej z prób lądowania samolot tylko jednym kołem dotknął pasa startowego, po czym nagły podmuch wiatru przechylił go w lewo. Dzięki refleksowi pilota udało się ponownie wzbić w powietrze. Samolot po kilkunastu minutach wylądował bezpiecznie, nikomu nic się nie stało. Rzecznik prasowy niemieckiej agencji bezpieczeństwa lotów powiedział gazecie Hamburger Abendblatt, że nigdy wcześniej nie widział czegoś podobnego.

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1703360,135,item.html



Damian - 2008-03-05, 21:07
"Nie będziemy mieli problemu z ostrzelaniem Polski"

Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin ponownie ostrzegł, że odpowiedzią Rosji na rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej w Czechach i Polsce może być użycie siły. Nie będziemy mieli problemu z ostrzelaniem Czech i Polski. Najpierw ostrzałem, a potem atakiem - oświadczył Rogozin.

Jeśli te radary i pociski kierowane zostaną zainstalowane, będziemy zmuszeni do zainstalowania mechanizmu odpowiedzi na system antyrakietowy. Nie będziemy mieli problemu z ostrzelaniem Czech i Polski. Najpierw ostrzału, a potem ataku - oświadczył dyplomata w wywiadzie udzielonym brukselskiej agencji informacyjnej Europolitics.

Amerykański system to prowokacja, a cały pomysł jest głupi - ocenił.

Zamiast tego Rogozin zaproponował "jeden wspólny system obrony przeciwrakietowej NATO, Europy i Rosji" z elementami systemu w południowej Rosji i Azerbejdżanie. Jesteśmy bliżej krajów, które mogą stanowić zagrożenie dla Europy - tłumaczył.

Eksperci od balistyki po prostu wybuchają śmiechem, kiedy słyszą, jakie są plany USA. Jeśli zagrożeniem naprawdę ma być Iran, to nie ma sensu instalowanie systemu w Czechach i Polsce. Już lepiej w Rumunii, Bułgarii czy Turcji. Tak naprawdę zastanawiamy się, czy radary nie mają być wymierzone w Rosję, a nie w Iran - powiedział Rogozin.

W tym samym wywiadzie ambasador ostro sprzeciwił się rozszerzeniu NATO o Gruzję i Ukrainę. Jego zdaniem, doprowadziłoby to rozmieszczenia amerykańskich baz wojskowych w Gruzji; tymczasem rosyjscy żołnierze są obecni w separatystycznej, gruzińskiej republice Abchazji.

I co wtedy? Rosyjscy i amerykańscy żołnierze twarzą w twarz to naprawdę głupi pomysł - powiedział Rogozin.

Jego zdaniem, popierając przyjęcie Ukrainy do NATO, "Amerykanom tak naprawdę chodzi o polityczne zdestabilizowanie Ukrainy". Opinia publiczna sprzeciwia się akcesji, tak samo jak destabilizacji stosunków między Ukrainą i Rosją. To działanie według starej zasady: dziel i rządź - uważa rosyjski ambasador.

Na początku lutego Rogozin ostrzegł już Polskę przed konsekwencjami rozmieszczenia na polskim terytorium elementów tarczy antyrakietowej, snując analogie do II wojny światowej.

W wypowiedzi dla agencji Interfax ambasador powiedział wówczas, że "chciałby przypomnieć polskim kolegom ich niedawną historię, która dowodzi, że próby sytuowania Polski 'na linii konfrontacji'" zawsze doprowadzały do tragedii". W ten sposób Polska podczas II wojny światowej utraciła prawie jedną trzecią ludności - mówił.

44-letni Rogozin do niedawna stał na czele nacjonalistycznej partii Rodina. W 2005 i 2006 roku był wśród inicjatorów tzw. rosyjskich marszów, manifestacji ulicznych skrajnych nacjonalistów, organizowanych w Moskwie i innych dużych miastach dla uczczenia Dnia Jedności Narodowej, przypadającego 4 listopada nowego święta państwowego Rosji, upamiętniającego wypędzenie polskich wojsk z Kremla w 1612 roku.

Autor: Michał Kot
Źródło: http://wiadomosci.wp.pl/w...=1204747524.972



Gobol - 2008-03-05, 21:20
sranie w banie... widzę tylko jeden powód dla którego ruskie miałyby "marnować" choćby jedną głowicę atomową, ostrzeliwując pozycję tarczy w Polsce - wywołanie wojny z USA.

choć akurat taki powód jest bardzo średni i z taktycznego punktu widzenia bezsensowny...

niemniej jednak, osobiście jestem przeciwny obecności tego gówna na terenie Polski, jak i w ogóle nadmiernej aktywności wojskowej wujka Sama na naszych ziemiach...


Damian - 2008-03-06, 17:24
Włoska prasa o dramacie dwóch zaginionych braci z Apulii

Blisko dwa dni konał 11-letni chłopiec, czuwając przy zwłokach swego 13-letniego brata w głębokim szybie, do którego obaj wpadli - pisze włoska prasa, ujawniając wyniki autopsji ciał, znalezionych po blisko dwóch latach w Apulii na południu Włoch.

Dramat braci Pappalardi z miejscowości Gravina, którzy zaginęli w czerwcu 2006 roku, wstrząsnął opinią publiczną we Włoszech i ujawnił tragiczne w skutkach zaniedbania służb, uczestniczących w ich poszukiwaniach.

Zwłoki chłopców znaleziono przypadkowo po półtora roku, pod koniec lutego, podczas akcji ratunkowej, gdy z tego samego szybu wyciągano innego chłopca, który wpadł tam w trakcie zabawy.

Codziennie włoskie gazety przynoszą coraz bardziej dramatyczne szczegóły agonii braci w głębokim szybie na terenie opustoszałego budynku.

Z rezultatów autopsji wynika, że 11-letni Salvatore z licznymi obrażeniami odniesionymi w upadku, konał od 36 do 48 godzin. Czuwał przy zwłokach dwa lata starszego Francesco, który zmarł po około 5-8 godzinach.

Bezpośrednią przyczyną śmierci starszego brata były ciężkie obrażenia; stracił przytomność pół godziny po upadku. Młodszy chłopiec umierał - ogłosili lekarze - w strasznych męczarniach, z zimna, głodu i wykrwawienia. Na początku starał się pomóc ciężej rannemu bratu, opatrując kawałkiem spodni jego ranę.

Chłopcy nie doczekali pomocy. Nikt nie szukał ich na dnie szybu w pobliżu miejsca, gdzie często się bawili. Gdy zaginęli, ekipy odpowiedzialne za poszukiwania, przeczesywały nawet odległe obozowiska Romów i szukały dzieci w Rumunii.

Tymczasem nie szukano ich w rodzinnej miejscowości. Dlatego na łamach gazet pojawiają się poważne oskarżenia pod adresem wszystkich tych, którzy brali udział w operacji, nagłośnionej w 2006 roku przez wszystkie włoskie media.

W areszcie od listopada zeszłego roku przebywa ojciec braci, któremu postawiono zarzuty zabójstwa i ukrycia zwłok. Gazety podkreślają, że wciąż nie wiadomo, jaka była jego rola w tej tragedii i czy przyczynił się do śmierci dzieci.

On sam twierdzi, że jest niewinny. Prokuratura nie wyklucza zaś, że to on wrzucił chłopców do szybu i dlatego odrzuca wniosek o jego zwolnienie.

Źródło: http://wiadomosci.gazeta....69,4994896.html



Damian - 2008-03-09, 17:25
Uderzył w drzewo, w bagażniku przewoził dwa ciała i szpadel

Ukryte zwłoki dwóch osób, zawinięte w folię, znaleźli strażacy w rozbitym samochodzie na lokalnej drodze między miejscowościami Gutłowy i Giecz. O kierowcy, który zginął na miejscu wiadomo na razie, że jest mieszkańcem Swarzędza. Policja przeszukuje jego dom.

Wypadek jest niezwykle tajemniczy - ocenili przybyli na miejsce strażacy. Na drodze nie widać śladów hamowania. 60-letni kierowca fiata punto wjechał w drzewo na prostej drodze. Strażacy przypuszczają, że to mogło być samobójstwo.

W bagażniku samochodu policjanci znaleźli trzy zakrwawione noże, śrubokręty i niezidentyfikowane chemikalia. W samochodzie był jeszcze szpadel, dzięki której mężczyzna mógł chcieć ukryć zwłoki.

Do wypadku doszło około południa. Wezwani strażacy, po wyciągnięciu kierowcy znaleźli w środku ciała dwóch osób zawinięte w folię.

Na razie nieznana jest tożsamość osób przewożonych autem.

Na miejscu zdarzenia pracuje policja i prokurator. Trwa ustalanie okoliczności wypadku i okoliczności śmierci osób znalezionych w fiacie.

Źródło: http://wiadomosci.wp.pl/w...78&ticaid=15802



Kalcia - 2008-03-11, 10:21
http://miasta.gazeta.pl/k...45,5009795.html

Kurcze, coraz bardziej mi się zaczyna podobać to nasze miasto, oby tak dalej i oby nie poprzestali na gadaniu.
btw. nie bardzo orientuje sie w tych naszych radnych, ale ten Borys Budka juz ktorys raz mi sie rzucil w oczy, ze mądrze prawi Mam rację, czy tylko robi takie wrażenie?


Sandman - 2008-03-11, 10:47
Zaraz ktoś napisze, że te pieniądze można by przeznaczyć na biedną część społeczeństwa...
Kalciu to prawnik więc cokolwiek mówi będzie się wydawać mądre Jedno jest pewne - pomysł dobry!


Damian - 2008-03-12, 18:17
Niekodowana TV Silesia od 29 marca

Nowa polska, lokalna stacja komercyjna TV Silesia ma ruszyć w sobotę 29 marca z tp. 80 satelity Hot Bird 8 - 13E z częstotliwości 12.303 GHz, pol. V (SR 27500, FEC 3/4) oczywiście niekodowana (FTA), w jakości standardowej (SD). TVS wejdzie do wszystkich trzech polskich platform satelitarnych.



TV Silesia będzie korzystać z gościnności RTV Slovenija, bo kanał w wersji SD ma być nadawany na transponderze satelity Hot Bird 8 dzierżawionym przez Słoweńców. Pierwsze próby transmisji satelitarnych TVS mają rozpocząć się 15 marca 2008. Jeśli wypadną pozytywnie, to 29 marca (termin jest płynny, możliwe jest 2-3 dni opóźnienia) widzowie w całej Europie będą mogli oglądać już regularny przekaz TV Silesia.

Produkcja jest w całości realizowana w jakości HD, ale emisja satelitarna będzie w SD. Jest jednak mowa o tym, że wcześniej czy później będzie TVS w HD. Na razie TVS podjęła rozmowy z kilkoma polskimi operatorami kablowymi, aby tam nadawać program w jakości HD!

Istotne jest to, że kanał od razu wejdzie do wszystkich trzech platform satelitarnych: Cyfrowego Polsatu, Cyfry+ i n, a do tego dotrze do milionów widzów w wersji niekodowanej.

Stacja ma poruszać tematy związane regionem i województwem śląskim - mieszka tam ponad 5 mln ludności.
- Chcemy szukać widza, pokazywać problemy widzów tu na dole, na Śląsku - mówi nam w rozmowie telefonicznej szef TVS, Sławomir Zieliński.

- Będzie publicystyka, ale bez seriali, bez Tańca na lodzie, bez Tańca ze słoniem i tego typu programów - nie stać nas na takie produkcje. Chcemy pokazać trochę misji, staramy się szukać nowych pozycji. jesteśmy gotowi do startu. - podkreślił Sławomir Zieliński.

Strona domowa TV Silesia

Źródło: http://www.satkurier.pl/n...d-29-marca.html


Nareszcie cos z regionu, po "zlikwidowaniu" TVP Katowice


btn - 2008-03-12, 18:51
Przede wszystkim liczę na rzetelne, sprawdzone i pełne informacje z regionu - bez przynudzania, w przystępnej formie.


Sandman - 2008-03-12, 23:38
Znajomy będzie tam szefem działu obsługującego serwisy informacyjne... Powinno być dobrze


Damian - 2008-03-13, 21:18
Kobieta "przyrosła" do deski sedesowej na 2 lata

Trzydziestopięcioletnia kobieta, która tak długo siedziała na toalecie w mieszkaniu swego przyjaciela, że aż "przyrosła" do deski, cierpiała z powodu fobii. Jak twierdzi jej przyjaciel bała się wyjść z łazienki.

- Jest dorosła. Sama podejmuje decyzje. Przyznaję, powinienem wcześniej poprosić by ktoś jej pomógł. Ale po prostu za szybko przyzwyczaiłem się do takiego, a nie innego stanu rzeczy - powiedział Kory McFarren.

Przypadek kobiety odbił się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych po tym, jak Bryan Whipple, szeryf hrabstwa Ness, w którym mieszkała kobieta opowiedział jej historię, dodając, że skóra kobiety, która przez dwa lata nie wstała z toalety, aż obrosła wokół deski sedesowej. - Musieliśmy podważyć deskę sedesową i oderwać ją od muszli. Była przyrośnięta do skóry kobiety. Usunęli ją dopiero operacyjnie lekarze w szpitalu.

Trzydziestosześcioletni przyjaciel kobiety powiedział, że nie jest pewien jak długo Pam Bobcock nie wychodziła z łazienki, bo jak mówi "czas tak szybko płynął, że całkowicie stracił rachubę". Twierdzi także, że fobia, na którą cierpi jego przyjaciółka, to efekt tego, że w dzieciństwie była bita.

- To stało się bardzo szybko. Pewnego dnia weszła do łazienki i była w niej trochę dłużej niż zwykle. Następnego dnia jeszcze dłużej. A w końcu wbiła sobie do głowy, że już tam zostanie, bo to dla niej najbezpieczniejsze miejsce - powiedział Kory McFarren. Dodaje, że kobieta normalnie poruszała się po łazience, kąpała się, i przebierała w ubrania, które jej przynosił.

Przynosił jej także jedzenie i picie, rozmawiali i utrzymywali normalne kontakty – tyle, że wszystko odbywało się w łazience. McFarren zdecydował się zadzwonić na policję pod koniec ubiegłego miesiąca, gdyż zaczął się martwić. Według jego słów Babcock zachowywała się dziwnie, jakby zupełnie nie wiedziała co się wokół niej dzieje.

To co zastali ratownicy, gdy weszli do łazienki wprawiło wszystkich w osłupienie i wywołało prawdziwe poruszenie. Jak ujawnił szeryf Whipple ubrana kobieta, z szortami opuszczonymi do połowy ud siedziała na toalecie. Była wyraźnie zdezorientowana, a jej nogi wyglądały tak jakby cierpiała na zanik mięśni.

- Nie była przyklejona, nie była przywiązana. Jej ciało po prostu fizycznie tworzyło całość z deską sedesową. Wiem, że trudno sobie to wyobrazić. Mnie nadal trudno jest w to uwierzyć.

Początkowo kobieta nie chciała nawet słyszeć o pomocy lekarskiej, jednak ratownicy i jej przyjaciel wspólnie zdołali ją przekonać, że powinna pojechać do szpitala.

- Powiedziała, że nie potrzebuje żadnej pomocy, że czuje się dobrze, i że nie chce wychodzić z łazienki - powiedział Whipple i dodał, że prokurator stanowy rozważa, czy nie postawić zarzutów przyjacielowi kobiety. Kory McFarren, który pracuje w sklepie z antykami, twierdzi, że opiekował się swoją przyjaciółką przez szesnaście lat, które wspólnie spędzili. Zarzeka się, że codziennie próbował ją przekonać, by wyszła z łazienki. Zawsze ponoć odpowiadała mu to samo - "być może jutro".

Lekarze ze szpitala w Wichita określają stan kobiety jako dobry. Ma ona jednak infekcję nóg i tak poważne uszkodzenie nerwów, że niewykluczone, że do końca życia będzie się poruszać na wózku inwalidzkim. Kobieta nie chce na razie współpracować z policją i ekipami dochodzeniowymi.

James Ellis, sąsiad Babcock, który zna ją od dziecka, twierdzi, że nie widział jej przez co najmniej sześć ostatnich lat. Dodaje, że miała trudne dzieciństwo. Jej matka zmarła gdy była mała, a gdy była nastolatką bardzo rzadko pozwalano jej wychodzić z domu. - Nie dziwi mnie to co się stało. Dziwi mnie jednak, że zareagowano na to tak późno - dodaje Ellis.

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1710192,441,item.html



Kox - 2008-03-13, 22:11
heh czytałem to


Xenomorph - 2008-03-14, 01:06
Podłączcie mi neta w kiblu, to też tak będę żył


Poncio - 2008-03-14, 17:21
Pedofil porwał i molestował 11-latkę

Zabrzańska policja zatrzymała 62- letniego pedofila, który uprowadził i molestował w jednym z hoteli w Zabrzu (Śląskie) 11-letnią dziewczynkę z Wielkopolski.

Mężczyzna, który w przeszłości był wielokrotnie karany za różnego rodzaju przestępstwa, decyzją sądu rejonowego w Zabrzu został już tymczasowo aresztowany. Za zarzucane czyny wobec osoby poniżej 15. roku życia grozi mu do 12 lat więzienia" - powiedział PAP w środę starszy aspirant Marek Wypych z zabrzańskiej policji.

Prokuratura w Zabrzu postawiła mężczyźnie zarzuty dopuszczenia się tzw. innej czynności seksualnej wobec osoby poniżej 15. roku życia, a także przetrzymywania jej wbrew woli opiekunów.

Do uprowadzenia doszło w sobotę z domu babci dziewczynki w Wągrowcu. Kobieta poznała 62-latka poprzez anons w katolickiej prasie, zamieszczony przez niego podczas pobytu w zakładzie karnym w Zabrzu. Oboje przez pewien czas korespondowali, krótko po opuszczeniu więzienia mężczyzna odwiedził babcię swej przyszłej ofiary w jej domu.

Według wielkopolskiej policji, podczas wizyty 62-latka u kobiety odwiedziła ją również jej wnuczka. Wtedy mężczyzna, który zdążył już zdobyć zaufanie babci 11-latki, przekonał ją, by dziewczynka towarzyszyła mu podczas krótkiej wyprawy w okolice Wągrowca.

Pretekstem do wyjazdu miała być rzekoma pomoc siostrzenicy mężczyzny. Wobec przedłużającej się nieobecności obojga, zaniepokojona babcia dzwoniła do mężczyzny, który zapewniał ją, że wnuczką zajmuje się jego siostrzenica. Potem jednak kontakt się urwał.

Po 36 godzinach nieobecności wnuczki babcia powiadomiła policję. Policjantom szybko udało się ustalić, że dziewczynka przebywa ze wskazanym przez babcię mężczyzną w jednym z zabrzańskich hoteli. Pedofil został zatrzymany w poniedziałek o trzeciej w nocy. Jak się okazało, kilka godzin wcześniej molestował dziewczynkę.

Według prokurator Elżbiety Ziębińskiej z prowadzącej sprawę zabrzańskiej prokuratury, w sobotę mężczyzna od razu wyjechał z wnuczką swej znajomej z Wągrowca na Śląsk. Wiadomo, że w niedzielę wieczorem w zabrzańskim hotelu 62-latek groźbami zmusił dziewczynkę do picia alkoholu i rozebrania się.

Według wielkopolskiej policji, na stałe zameldowany w Sosnowcu 62- latek był już wcześniej karany za przestępstwa seksualne. Zabrzańska prokuratura nie potwierdza tej informacji.


ź: www.o2.pl


Damian - 2008-03-14, 18:31
Czytałem o tym na stronie policji zabrzańskiej: http://www.zabrze.kmp.gov.pl/


Sandman - 2008-03-14, 22:54
A ja nie musiałem czytać bo od rana o tym trąbili na TVN24
WYKASTROWAĆ, OBCIĄĆ RĘCE, STOPY I PATRZEĆ JAK ZDYCHA...


Damian - 2008-03-18, 15:12
Chce odszkodowania za dom, w którym straszy

60-letni kierowca ciężarówki ze Spoleto w środkowych Włoszech chce zwrotu pieniędzy od ludzi, którzy sprzedali mu dom, w którym straszy. Mężczyzna próbował znaleźć sojusznika w miejscowej kurii biskupiej, ale bez powodzenia.

Gaetano Bastanelli zwrócił się do sądu po dwóch latach od kupna domu. Do tej pory znosił nocne hałasy, które brzmiały, jakby ktoś dzwonił łańcuchem, wytrzymywał, gdy ze snu wyrywał go brzęk spadających naczyń czy stuk okiennic.

Zaczął mieć tego dosyć, kiedy sama zapaliła się kosiarka w ogrodzie, a kilka dni później stanął w ogniu samochód jego żony. Znalazł adwokata, który powołując się na artykuł kodeksu cywilnego, przewidujący karę za zatajenie defektów sprzedawanej nieruchomości, wystąpił na drogę sądową o unieważnienie transakcji.

Gaetano Bastianelli podjął też na własną rękę dochodzenie i ustalił, że poprzedni właściciele domu nie tylko wiedzieli o duchach, ale nawet wzywali w przeszłości egzorcystę. Kuria biskupia w Spoleto nie potwierdziła jednak tej wiadomości, ponieważ nie chce angażować się w sprawę sądową.

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1712892,12,item.html



Damian - 2008-03-18, 16:45
Gej z orędzia skarży się na Lecha Kaczyńskiego

Jak dowiedziało się Radio Zet Brendan Fay będzie skarżył się na prezydenta Polski w konsulacie. Wizerunek Fay'a został wykorzystany w orędziu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Brendan Fay - homoseksualista z USA jeszcze dzisiaj będzie się skarżył w polskim konsulacie w Nowym Jorku na Lecha Kaczyńskiego - dowiedziało się Radio Zet. Fay jest niemile zaskoczony, że zdjęcia z jego ślubu w Toronto polski prezydent wykorzystał w swoim wczorajszym orędziu o Traktacie Lizbońskim.

- Ja i Tom jesteśmy katolikami i poznaliśmy się w kościele - mówi rozżalony. - Nasze zdjęcia zostały wykorzystane w uwłaczający sposób - powiedział.

Na zdjęciach wmontowanych w wystąpienie głowy państwa był pokazany między innymi ślub pary gejowskiej. Miał to być dowód na zagrożenie dla Polski małżeństwami homoseksualnymi z UE.

Dziennikarze Radia Zet przyjrzeli się bardzo dokładnie tym zdjęciom.

Okazało się, że ślub nie miał nic wspólnego z Europą, ponieważ odbył się w Kanadzie, dokładnie w Toronto 27. lipca 2003 roku.

Wystąpienie prezydenta miało nietypową oprawę. Niektórym fragmentom wystąpienia prezydenta towarzyszyła muzyka z filmu "Polskie drogi". Wystąpienie było także przeplatane archiwalnymi zdjęciami z ubiegłorocznych szczytów UE, wykresami. Pokazano także zdjęcia ze ślubu homoseksualistów i czarno-białą, przedwojenną mapę Polski.

Za prezydenckie orędzie odpowiada poseł PiS Jacek Kurski. "GW" i "Dziennik" podały informację, że pomagała mu Patrycja Kotecka.

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1712946,11,item.html



Moim zdaniem:

Ja i Tom jesteśmy katolikami i poznaliśmy się w kościele


Coś tu jest chyba nie tak??


Xenomorph - 2008-03-18, 17:30
Mogą być katolikami, a to że wg tej wiary homoseksualizm to grzech, to już całkiem inna sprawa.


Damian - 2008-03-18, 17:36
Czyli, wg naszej wiary, Bóg równiez pedałów błogosławi??


Xenomorph - 2008-03-18, 17:41
Chodzi o to, że oni uważają się za katolików i chodzą do kościoła, a co myśli o tym Bóg, to ja nie wiem, bo w niego nie wierzę.


Strona 1 z 31, 2, 3


Podobne wątki
Rosja i.....
Grażyna Weksler
Gdzie studiować - ranking europejskich uczelni
Doda z liderem Behemotha
Gniezno Europejską Stolicą Kultury?
Nowa Sygna
Wspomnienie dzieciństwa
  • umowa o uzyczenie lub najmu
  • piosenki na komorke za friko
  • przelom ziemi chrzanowskiej
  • gadajacy ptak napisy
  • galeria mangi
  • Życie Warszaway
  • Sims swiatowe zycie kody
  • Nokia 6120 instrukcja obsługi
  • prywatne przedszkola Gdansk
  • Przegląd wiadomości z for dyskusyjnych ## Strona Główna